Kamping Bogstad. Czerwiec 2004 roku. Zaczęło się niewinnie, jak wszystko na tym świecie. Seba i ja zamarzyliśmy o wielkiej wyprawie. Norwegia była znaczącym przystankiem na trasie naszej podróży do Chin.Na Bogstad spędziliśmy prawie 40 dni. Staliśmy się stałym elementem pejzażu.
Szukając pracy zjeździliśmy całe Oslo i jego okolice. Nie było to specjalnie radosne zajęcie. Wspinaczka na okoliczne wzgórza była miłą odskocznią od codziennej rutyny.
Ale przyznaję, że po pewnym czasie nasz nastroje były dość minorowe.
Uratowało nas zajęcie w przemyśle naftowym ;)
W bardzo brudnym domu w Oslo dochodziliśmy do siebie po upalnym dniu. Jak widać wszystko było prawie w jak najlepszym porządku. Stresy spalałem regularnie.
Jezioro Bogstadvannet, nad którym razem z naszymi rodakami spędzaliśmy wolne chwile rozkoszując się pięknem przyrody i ciepłą wódką z plastikowych kubeczków.
Najbardziej znana ulica w Oslo - Karl Johans Gate, w tle pałac królewski. Budynek po lewej to siedziba norweskiego parlamentu - Stortinget. Zrozumiałym niech będzie fakt, że nie pozwalaliśmy sobie na atrakcje oferowane na tej ulicy i tylko od czasu do czasu pokornie przechadzaliśmy się po niej nieśmiało spoglądając w stronę obecnych tu wspaniałości.
Widok z portu na zatokę. Na horyzoncie góra Holmenkollen z widoczną tu skocznią, na której swego czasu niepokonany był nasz rodak z Wisły rodem, Adam Małysz. Oslo, Akerbryge.
Kolejna bohaterka opowieści pod tytułem Oslo 2005 - Justyś, która dzielnie znosiła wszelkie niewygody. Zdjęcie wykonane na Karl Jonahs Gate niedzielnym rankiem. Jak widać niewiele się dzieje. Tylko parę skrzyżowań dalej Polacy zmierzają tłumnie na mszę do katedry św. Olafa.
Bloki na Voksen Skog. Wzbudzały mój niekłamany podziwn dla norweskiej inżynierii. Z góry roztacza się piękny widok na Oslo.
Stacja metra Grønland.
|
|---|